strona główna




2008-07-31 22:14:21

Wejście smoka, o!


Powracam z rozdwojoną siłą, pustymi kieszeniami i bałaganem. Sama sobie się dziwię, że przez rok ponad nic tu nie napisałam. Taka gaduła, a milczy. Bo to niby takie dziecinne i nie do końca zdrowe tak się wywnętrzniać. A olać.

Jakby nie patrzeć - mamy 1/3-metek studenckich wakacji. Z punktu widzenia osoby skazanej na kurs pedagogiczny, jest to półmetek. Wrzesień zaowocuje utarczkami z mikroludźmi w wieku szkolnym i okaże się kto kogo pierszy wykończy. Jutro ostatni dzień pięknej wakacyjnej pogody (viva 30-stopniowe upały!) i znow popada. Takie to polskie lato przykre. Na tydzień słonecznej pogody przypadają 2 tygodnie pogody precyzyjnie zwanej brzydką i tydzień pogody nijakiej. Dlatego jutro godnie wykorzystam ten dzień i wyśpię się do południa. Potem wyjdę do kiosku po gazetę, nieco zjem, kota nakarmię, a reszta wyjdzie w praniu. Piękne jest życie młodego intelektualisty - jak mawiają mędrcy.

Muszę pojechać w góry.
skomentuj (1)